Reklama

AdSense:

Linki sponsorowane

To ja zabiłem Tomka

Gazeta Wyborcza nr 128, wydanie waw z dnia 02/06/1998 JEDYNKA, str. 1

Tomasz K., oskarżony o zabójstwo Tomka Jaworskiego, przyznał się wczoraj do winy. Opowiedział też o innej zbrodni Moniki Sz., współoskarżonej o zabójstwo Tomka. Wczoraj, w piątym dniu procesu, przed Sądem Wojewódzkim w Warszawie Tomasz K. potwierdził, że 19-letniego maturzystę Tomka Jaworskiego pchnął kilka razy nożem. - To ten - powiedział, gdy sędzia Małgorzata Mojkowska pokazała mu skrzyżowanie finki i zwykłego kuchenne- go noża z piętnastocentymetrowym ostrzem. - Monika powiedziała "on". Jestem pewien, że chodziło o mnie, żebym to ja zabił - opowiadał K. w śledztwie dotyczącym jednej z najbardziej przerażających zbrodni zeszłego roku. 13 czerwca 1997 r. banda dresiarzy z Łomianek i grupa Moniki Sz. z Bródna z kijami baseballowymi napadła w parku Młocińskim na bawiących się przy ognisku maturzystów. Uprowadzony i maltretowany blisko dobę w mieszkaniu Moniki Sz. 19-letni Tomek został zamordowany, gdy sprawcy przestraszyli się, że może ich rozpoznać. Prokurator oskarża o tę zbrodnię trzy osoby: Tomasza K., Marka Sz. i Monikę Sz. Sześciu innych - o bicie, rozboje w Młocinach oraz udział w uprowadzeniu maturzysty. Główni oskarżeni pomniejszają swój udział w zbrodni. Ale tylko Monika Sz. twierdzi: "Stałam z boku". Tylko ona nie uroniła podczas procesu ani jednej łzy. Przeciwnie: zza grubych szkieł krótkowidza spokojnie patrzy na ból i płacz rodziców zamordowanego 19-latka. - Jest zimna jak głaz - mówią o 24-letniej matce trojga dzieci obserwatorzy procesu. - Czy to jedyna jej zbrodnia? - zastanawiają się. Wczoraj sąd ujawnił, że Tomasz K. opowiedział w śledztwie, jak Monika zamordowała swoją przyjaciółkę Anetę D., która zaginęła trzy lata temu. - Monika opowiadała, że sprzedała jej kosę [ugodziła nożem - red.]. Przytuliła ją do siebie, jakby chcąc uspokoić, i sprzedała jej kosę. To był duży nóż, bo mówiła, że przebiła ją na wylot - relacjonował. Aneta D. zaginęła w październiku 1995 r. Ostatni raz widziano ją w nocy, gdy Monika ze znajomymi przyjechała do jej mieszkania. Aneta zeszła w kapciach, wsiadła do auta. I zniknęła. Tomasz K. ujawnił w śledztwie, że Monika zamordowała Anetę albo w lesie pod Ciechanowem, albo na Żeraniu. Ciało podpaliła, jak w przypadku Tomka. "Chodziło o to, by spaliła się wierzchnia warstwa skóry, żeby psy nie mogły odnaleźć ciała" - odczytywała sędzia wyjaśnienia Tomasza K. I dalej: "Jestem absolutnie pewien, że zabójstwa dokonała Monika, widziałem krew na jej ubraniu zaraz po zbrodni". - To pomówienia - broniła się Monika Sz. Prokuratura podjęła jednak umorzone wcześniej śledztwo w sprawie Anety, ale ciała nie znaleziono ani w lesie pod Ciechanowem, ani na Żeraniu. Nie pomógł ani pies, ani różdżkarz. Nie ma ciała, więc nie ma przestępstwa. Monika Sz. odpowiada tylko za zabójstwo Tomka Jaworskiego. Nie przyznaje się do współudziału w zbrodni. Relacja z procesu - s. 3.

Źródło: GW



producent profili zawory kulowe xn--ksiki-do-suchania-r7b08i66a.bialystok.pl www.ciekawostki-it info Grudzień licencja transportowa