Reklama

AdSense:

Linki sponsorowane

Trawę przyciąć nawet w suszy

Gazeta w Elblągu nr 121, wydanie elb z dnia 25/05/2000 AKTUALNOŚCI, str. 5

Mężczyźni w przyłbicach z pleksiglasu, malutkie traktorki-kosiarki i ciężkie kosiarki ciągnikowe opanowały miejskie trawniki. Mimo suszy, trwa wielkie strzyżenie. Zgodnie z tradycyjną szkołą utrzymania zieleni, w czasie suszy nie powinno się kosić trawy. Odsłonięcie gleby powoduje jej wysychanie. A pozbawienie wilgoci płytkiego systemu korzeniowego traw sprawia, że trawnik zmienia się w klepisko. Zgodnie z inną szkołą koszenie skraca liście traw, zmniejszając tym samym ich parowanie. - Znam obydwie te szkoły - mówi Leon Budzisiak, dyrektor Przedsiębiorstwa Zieleni Miejskiej w Elblągu. - Niestety, jestem tylko wykonawcą Urzędu Miejskiego, dlatego nie zawsze możliwe jest dostosowanie się do obydwu tych tez. Staramy się przycinać trawę na wysokości około 4 cm, tak aby nie odsłaniać gleby - zgodnie z pierwszą szkołą, a tym samym skrócone źdźbła mają zmniejszoną transpirację, czyli parowanie - zgodnie z drugą szkołą. Takie strzyżenie ma też inne dobre strony - nie dochodzi do znacznego bielenia traw. - Nasze trawniki są zawsze zielone, choć nie są specjalnie podlewane - zaznacza dyrektor Budzisiak. - Co innego w krajach bogatych, które mogą sobie pozwolić na sztuczne roszenie trawników. Dlatego np. Anglicy mają tak piękne zieleńce. Podczas koszenia lub inaczej strzyżenia trawników zawsze branych jest pod uwagę kilka czynników: intensywność wzrostu trawy, warunki klimatyczne, środki finansowe i położenie trawników. Elbląskie PZM ma pod swoją pieczą trawniki i zieleńce publiczne w pasach drogowych oraz zieleńce w parkach. - W pierwszej kolejności staramy się przycinać trawę w centrum miasta i miejscach często uczęszczanych - mówi Leon Budzisiak. - Parki strzyżemy trzy, cztery razy w sezonie. Elbląskie trawniki opanowane zostały przez kosiarki rotacyjne (małe ciągniczki) oraz przez kosiarki ciągnikowe, służące do strzyżenia dużych powierzchni. Ścięta trawa jest następnie ładowana na przyczepy i wywożona na miejski kompostownik przy ul. Sadowej. Tam po mniej więcej dwóch miesiącach zmienia się na pełnowartościowy kompost. Metr sześcienny ziemi kompostowej kosztuje 30 zł. - Anglicy znaleźli nawet sposób na połączenie koszenia traw z automatycznym kompostowaniem - dodaje dyrektor PZM. - Specjalna kosiarka tnie trawę na drobniuteńki pył i pod ciśnieniem wciska ją od razu w ziemię. Tym samym trawnik jest przystrzyżony, a ścięte źdźbła gniją w ziemi, wytwarzając kompost. [podpis pod fot./rys.]Staramy się przycinać trawę na wysokości około 4 cm - mówi dyrektor Budzisiak

Źródło: GW



sprzęt kosmetyczny suknie ślubne nokia e63 Pomarańcza pozycjonowanie