NIKT NAM NIE UMKNIE
Gazeta Wyborcza nr 83, wydanie waw z dnia 08/04/1993 , str. 2(A) Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji chce, by zamykać "marcowych piratów" nawet siłą. Przed przyznaniem koncesji będzie sprawdzała m.in., czy już działające stacje nie kradły filmów. - Wraz z ministrem łączności wezwaliśmy wczoraj właścicieli prywatnych stacji radiowych i telewizyjnych, którzy rozpoczęli swoją działalność już po wejściu w życie Ustawy o radiu i telewizji, czyli po 1 marca, by przestali nadawać - powiedział wczoraj "Gazecie" członek Krajowej Rady Marek Siwiec. Siwiec sądzi, że jest kilkunastu takich nadawców. - Wszyscy zostali już "namierzeni" przez [Min. Łączności] - nikt nam nie umknie - powiedział. Właściciel radia lub TV, któremu Rada każe zaprzestać działalności, może odwołać się do Naczelnego Sądu Administracyjnego. - Jeśli nadawca nie zastosuje się do orzeczenia NSA, Państwowa Agencja Radiokomunikacyjna może opieczętować nadajnik. Jeśli to nie poskutkuje, organa państwowe - w tym wypadku PAR i prokuratura - mogą "wykorzystać wszystkie środki przewidziane prawem, aż do użycia siły, by nadawca przestał nadawać" - twierdzi Siwiec. Poinformował nas, że Rada dzieli prywatnych nadawców programów radiowych i telewizyjnych na pięć grup: * tych, którzy mają tymczasowe koncesje wydane przez Ministerstwo Łączności (np. warszawska "Zet"-ka); * tych, którzy nie mają koncesji, ale rozpoczęli nadawanie przed wejściem w życie Ustawy; * tych, którzy pośpiesznie rozpoczęli nadawanie tuż przed wejściem w życie ustawy (Siwiec nazywa ich "piratami lutowymi"); * tych, którzy zaczęli nadawać przed 1 marca, ale zakłócają pracę innych nadawców; * tych, którzy ruszyli po 1 marca ("piraci marcowi"). - Nie będziemy uniemożliwiać nadawania radiom i telewizjom, które rozpoczęły pracę przed 1 marca - oświadczył Siwiec. Ten "pakt o nieagresji" będzie obowiązywał tylko do lipca-sierpnia, kiedy Rada ma rozpocząć wydawanie koncesji. Siwiec podkreślił, że Rada będzie pamiętała, czy nadawca łamał obowiązujące prawo. - Chcemy dać sygnał, że rozpoczęcie nadawania nie jest faktem, z którym musimy się liczyć. Będziemy np. sprawdzać, czy starający się o koncesję nadawca przestrzegał prawa autorskiego lub prawa prasowego - powiedział "Gazecie" Marek Siwiec.
Źródło: GW